Jak nauczyć dziecko jazdy na nartach?

Zapisać dziecko do szkoły narciarskiej czy najpierw samemu udzielić mu kilku lekcji. Podpowiemy ci jak przygotować się do wspólnego wyjazdu z dzieckiem na narty.

narty, dziecko, sport, zima, stok

 Lepiej zapisać dziecko do szkółki narciarskiej, czy uczyć samemu?

Zdecydowanie lepiej jest zapisać dziecko do szkółki narciarskiej. Oszczędzisz sobie stresu a dziecku błędów w nauce jazdy na nartach.
• Bo najlepiej jest, gdy maluch od razu poznaje prawidłową technikę jazdy. Ucząc dziecko samemu, ryzykujemy, że powieli ono błędy, które sami popełniamy. A instruktor wie, jak najlepiej przekazać szkrabowi nowe umiejętności.
• Bo dziecko jest bardziej zdyscyplinowane przy obcej osobie niż przy rodzicach.
• Bo w grupie panuje rywalizacja: chcąc dorównać innym, dziecko szybciej się uczy.


Jak duże dziecko może zacząć jeździć na nartach?

Z narciarstwem sprawa jest bardziej skomplikowana. Niektórzy twierdzą, że dziecko może zacząć uczyć się szusowania w chwilę po tym, gdy stanie na nogach. We Francji widok dwuipółletnich maluszków z deskami przypiętymi do butów to codzienność. Tymczasem inni uważają, że układ kostny dziecka nie jest jeszcze wykształcony, doradzają, aby nie zmuszać pociechy do uprawiania narciarstwa zbyt wcześnie. Według nich odpowiednim wiekiem jest 4-5 lat (m.in. dlatego, że mięśnie malucha w wieku przedszkolnym są giętkie i bardzo łatwo je wtedy wyćwiczyć). Nie później, bo dziecko zaczyna się bać szybkości i nauka sprawia mu większe trudności. Trudno rozstrzygnąć, kto ma w tym sporze rację. Chyba najlepsze wyjście to obserwowanie dziecka. Jeśli jest sprawniejszy, można zaryzykować zabawę, jeżeli nie należy do najruchliwszych, wstrzymać się albo po prostu spytać go o zdanie.

Czy od razu kupować narty dla dziecka?

Podstawowe pytanie, gdy myślimy o narciarstwie, brzmi: „Czy kupować dla dziecka sprzęt, czy lepiej go wypożyczyć?". Na pierwszy sezon warto narty wypożyczyć (najlepiej carvingowe, łatwiej się nimi skręca). Nie wiadomo bowiem, czy dziecku spodoba się ten sport. Kupić jednak trzeba buty – te z wypożyczalni są zużyte i nie będą dobrze trzymały nogi. Muszą być dopasowane! Kijkami nie ma co sobie zawracać głowy – dziecku łatwiej się jeździ bez nich. Trzeba za to kupić kask. I to najlepiej z wyższej półki. Nawet nie chodzi o upadki, dziecko nie szusuje z zawrotną szybkością, ale o zderzenia, do których czasem dochodzi na stoku. Kask może uratować malcowi życie!
Szukasz fajnych miejsc na zimowy wyjazd?

 

Oceń artykuł  0 głosów
Drukuj Drukuj
Nick:
Opinia:
Sonda
słoiczek, dania gotowe, łyżeczka
Jaka jest ulubiona zupa Twojego dziecka?