Czy karanie dziecka klapsem to dobry pomysł?

Choć kochasz swoje dziecko nad życie, pewnie jak każdy rodzic masz czasem ochotę dać mu porządnego klapsa. Nie rób tego!

smutek, dziecko, dziweczynka

fot. fotolia

 

Sprawa klapsów budzi mnóstwo kontrowersji. Nudzisz się u cioci na imieninach i masz ochotę rozruszać towarzystwo, wkładając kij w mrowisko? Rzuć hasło „klaps”, a goście natychmiast skoczą sobie do oczu. Niektórzy będą mówić, że nie wolno, inni – że bez tego nie da się wychować dziecka. Co gorsza, także bicie – ręką, smyczą i czym popadnie – ma swoich zwolenników, bo przecież „ojciec lał mnie pasem i wyrosłem na porządnego człowieka”.
Gorące dyskusje toczą się na forach internetowych i w mediach. Głos zabierają nawet politycy. Po serii doniesień o przypadkach znęcania się nad maluchami, premier Donald Tusk zapowiedział wprowadzenie prawnego zakazu bicia dzieci (taki przepis jako pierwsza już w 1979 roku wprowadziła Szwecja), co wywołało kolejną falę dyskusji. Inna sprawa, że taki zakaz tak naprawdę już istnieje: bicia kogokolwiek, także dzieci, zakazuje Konstytucja i Kodeks Karny.

 

Klaps to bezradność i porażka rodziców

A co na to psychologowie? Ich zdaniem klaps to nie metoda wychowawcza tylko wyraz bezradności rodziców. Słowem: porażka.
Dorośli biją, bo nie potrafią poradzić sobie z własnym gniewem, frustracją czy lękiem. Nie chcą źle. Są przekonani, że w ten sposób uczą swoje pociechy dyscypliny, oduczają je niebezpiecznych zachowań itd.
Czy dziecko, które dostaje klapsa lub lanie, rzeczywiście czegoś się uczy? Tak, ale nie tego, czego byśmy chcieli. Bite a także karane klapsami dziecko:
  • Uczy się, że rodzic może być straszny, że może zadawać ból (bo nie czarujmy się – klaps boli), więc trzeba się go bać.
  • Że ono samo jest małe, słabe, złe i bezwartościowe.
  • Że problemy można rozwiązywać za pomocą siły (przemoc rodzi przemoc), a nie argumentów czy negocjacji.
  • Że można uderzyć słabszego, bo zasada „nie wolno nikogo bić” to pic na wodę.
Takie dziecko może i będzie posłuszne, ale nie dlatego, że nauczyliśmy je odróżnić dobro od zła i że zrozumiało oraz zaakceptowało zasady, jakie próbujemy mu wpoić, ale dlatego, że  boi się i chce uniknąć kary. A to oznacza, że może próbować je łamać, gdy tylko będzie przekonane, że nikt go na tym nie przyłapie.

Co zamiast klapsa?

Chyba każdy rodzic wie, że dziecko potrafiłoby wyprowadzić z równowagi nawet Matkę Teresę z Kalkuty. Skoro jednak nie wolno przywoływać go do porządku klapsem, to jak radzić sobie bez niego?
  • Spróbuj zrozumieć dziecko. Ono naprawdę nie robi ci na złość, gdy biega, hałasuje, wierci się, guzdrze, myszkuje po kątach, tupie, brudzi, jęczy itd. W ten sposób zaspokaja swój głód ruchu, eksperymentuje, poznaje świat i swoje możliwości, chce ci coś powiedzieć, sprawdza, na ile sobie może pozwolić. Nie, nie namawiamy cię, żebyś pozwalała mu na wszystko! Jednak rozumiejąc dziecko, to, co się z nim dzieje, będziesz rzadziej się na nie złościć. Zanim uniesiesz rękę, zastanów się, co malec chce ci powiedzieć, jęcząc albo rozrabiając.
  • Nagradzaj (np. uwagą) dobre zachowania. Czasem dzieci rozrabiają, żeby zwrócić na siebie uwagę. Wolą karę od obojętności.
  • Ustal jasne zasady. To wolno, a tego nie. Nie mnóż jednak zakazów bez potrzeby (gdy jest ich kilka, a nie kilkadziesiąt, łatwiej je ogarnąć). Pamiętaj, że będziesz musiała powtarzać je wiele razy, zanim dziecko zacznie je respektować. W wypadku małego brzdąca nie licz na zbyt wiele i nie wódź go na pokuszenie (np. zamiast bić raczkujące niemowlę po łapkach za wkładanie palców do kontaktu, zabezpiecz gniazdka zatyczkami albo konsekwentnie je odsuwaj od niebezpiecznego miejsca). W wypadku starszego – ustal konsekwencje łamania zasad. Najlepiej, gdy są naturalnym skutkiem postępowania dziecka („Nie posprzątałeś zabawek, więc nie obejrzysz bajki”).
  • Bądź konsekwentna. Twoje dziecko powinno wiedzieć, że „nie” to znaczy „nie”, a nie „wolałabym, żebyś tego nie robił, ale zdecyduj sam”. Jeśli nie wolno bawić się laptopem, to nie wolno i w środę, i w niedzielę.
  • Mów konkretnie. Sformułowanie: „Masz być grzeczny” niewiele dziecku mówi. Lepiej powiedzieć: „Odłóż telefon na miejsce” itd. Mów, co ci się nie podoba. Gdy np. dwulatek zaczyna cię gryźć, powiedz zdecydowanym tonem: „Nie wolno”, przytrzymaj go.
  • Nie ulegaj, gdy dziecko próbuje zmusić cię do czegoś krzykiem. Jeśli to zrobisz, nauczy się, że to skuteczna metoda i będzie postępować tak coraz częściej, a ty coraz częściej będziesz na nie wściekła.
  • Nie pakuj się w kłopoty. Najwięcej kłopotów jest na ogół wtedy, gdy dziecko jest zmęczone, głodne, niewyspane albo gdy musi się spieszyć. Dlatego jeśli tylko możesz, nie zabieraj zmęczonego zabawą malca np. do zatłoczonego supermarketu. Nie prowokuj losu.

Jak zapanować nad sobą?

Dziecko doprowadziło cię do szewskiej pasji? Świerzbi cię ręka i masz ochotę pacnąć nią malca w tyłek tak, żeby popamiętał? Stop!
  • Staraj się zapanować nad sobą, zanim złość osiągnie apogeum. Potem będzie znacznie trudniej.
  • Weź głęboki wdech, a potem powoli wydmuchuj powietrze. Jeśli to nie wystarczy, policz do dziesięciu (albo stu), a jeśli i to nic nie dało, wyjdź z pokoju, zamknij się np. w łazience i poczekaj, aż trochę ochłoniesz.
  • Spójrz na swoje dziecko. Ono jest małe i słabe! Czy na pewno chcesz je uderzyć? Pamiętaj, że gniew zaślepia, odbiera umiejętność racjonalnej oceny sytuacji.
  • To sprawia, że w takiej chwili można zrobić (albo powiedzieć) coś, czego się potem długo żałuje. Jaką masz gwarancję, że w złości nie uderzysz malca za mocno? Jeśli złościsz się na dziecko bardzo często, przyjrzyj się swoim uczuciom. Zorientuj się, w jakich sytuacjach wściekasz się najczęściej i o co w tym tak naprawdę chodzi. Może jesteś wyczerpana i potrzebujesz odpoczynku? Może frustruje cię siedzenie w domu i sytuację poprawiłyby wagary? Jeśli analiza nic nie daje i złość ogarnia cię coraz częściej, rozważ wizytę u psychologa.

Konsultacja: Marlena Trąbińska-Haduch, psycholog z Fundacji „Dzieci Niczyje”, mama trójki dzieci.
Oceń artykuł  0 głosów
Drukuj Drukuj
Nick:
Opinia:
Sonda
słoiczek, dania gotowe, łyżeczka
Jaka jest ulubiona zupa Twojego dziecka?